Anna Jędrzejczak
Od kiedy tylko pamiętam, kluczową kwestią było dla mnie znalezienie w sobie przestrzeni wolnej od napięcia i myśli, w której mogłabym doświadczyć głębokiego, pełnego odpuszczenia. Stąd wynikły moje wieloletnie poszukiwania, a najbardziej wsparła i wzbogaciła mnie medytacja zen, którą praktykuję od ok. 20 lat.
Przez te lata uczestniczyłam w wielu kilkudniowych i tygodniowych odosobnieniach w Polsce. Poza tym spędziłam również bogaty w głębokie doświadczenia czas w ośrodku Windhorse Zen Community w USA.
Dzięki medytacji skorzystałam wiele w pracy aktorskiej w teatrze ulicznym, którego byłam współzałożycielką. Łatwiej było mi dać sobie radę ze stresem, czy silnymi emocjami związanymi z pracą na scenie, a potem znaleźć ponownie spokój i równowagę.
Potrzeba odpuszczenia skierowała mnie do mis tybetańskich i gongów, które znałam już dużo wcześniej, jako nastolatka. Ich dźwięk od zawsze wydawał mi się zawsze jakoś dziwnie znajomy i rozbudzał we mnie czułą tęsknotę. Odbyłam zatem kurs masażu misami dźwiękowymi metodą Petera Hessa u Kuby Koryckiego. Następnym kursem było prowadzenie sesji relaksacyjnych na gongach u Tomka Niewiadomego. Okazało się, że jest to piękny i delikatny odcinek mojej drogi.
W sesjach relaksacyjnych, które prowadzę, cenię sobie właśnie tę możliwość głębokiego odpuszczenia i relaksacji, które stają się dostępne dla każdego. A widok uczestników budzących się w stanie błogości daje mi szczególną radość. Oraz ich miękkie uśmiechy oraz niewinna wrażliwość, która ma okazję i przestrzeń by wypłynąć na wierzch.
Obecnie studiuję po raz kolejny, tym razem psychologię.